Zespół Szkół i Placówek Oświatowych w Skale|Klasa Mundurowa

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

7 dni - wiersz

Email Drukuj PDF

Konkurs Powiatowy Skawińska Próbówka Artystyczna 2012r.
Wiersz Pauliny Głowackiej z klasy III a

7 dni

Idę pewnie długim korytarzem,

Słyszę za sobą ciche szepty

Czuję, jakbym była brzydkim obrazem,

Który mimo niechęci wisi niezdjęty.

 

Moje serce krwawi, ale idę wyprostowana,

Jest tak odkąd tylko pamiętam.

Za nic zawsze byłam ukarana,

Jestem twarda, ale czasem upadam.

Po cichu w kącie, misia tuląc

Płaczę, ale tak by nikt nie widział.

W ten sposób łzami się modląc

Klęczałam, a poniedziałek mijał.

 

Lekcje zbyt krótko trwają,

Znów piątka ze sprawdzianu,

Ale wszyscy wzrokiem uciekają,

Słona woda płynie z kranu.

Wychowawczyni mnie zatrzymuje,

Chce wiedzieć jak się czuję.

Niestety znowu ją oszukuję,

Kiwam głową i odejść szybko próbuję.

Dzwonię do mamy, ale znów pijana,

Mówiła coś ale nie zrozumiałam.

Po zdradzie ojca, całkiem się załamała,

Odłożyłam słuchawkę i wtorek skreśliłam.

 

Środek nocy, nie mogę spać,

Ubieram się i idę na spacer.

Wokół ciemno zaczynam się bać,

Światła aut są dla mnie jak laser.

Stoję na moście, myślę o Hamlecie,

Jestem równie niezrozumiana i szalona,

Co oni widzą we mnie, młodej kobiecie?

Taka jak wszyscy, ale inna, wykluczona,

Bo nie mam ubrań markowych?

Bo nie jeżdżę za granicę z rodzicami?

Tak wśród ponurych cieni alejowych

Zaczynam środę, związana kajdanami.

 

Dzwonię do taty, znowu ona odebrała,

On woli być z nią niż z własną córką.

Podła, rodzinę i szczęście nasze zabrała,

Dla ojca jestem niepotrzebną jaszczurką.

Wykręca się, że nie może przyjechać,

Znowu zostałam całkiem sama.

Chcę biec, ale ile można uciekać,

Dlaczego ciągle milczę, schowana?

A gdybym to co czuję wykrzyczała,

Że ich kocham, bardzo teraz potrzebuję.

To głupie, znowu tylko by obietnica została,

Przez cały czwartek rozwiązania poszukuję.

 

Znowu dziś się ze mnie śmiali,

Ktoś się dowiedział, ze nie mam laptopa.

Z ironią i pogardą o to pytali,

Ukryłam się w schowku, obok mopa.

Teraz do mnie dotarło, jestem inna,

Już nie myślę o łączeniu się z resztą.

Czemu do tej pory byłam tak naiwna,

Odejście stąd jest rzeczą konieczną.

Wtedy tylko będę naprawdę szczęśliwa,

Dzwonię do rodziców, nic to nie dało.

Nie chcę niczyjej pomocy, nie będę tchórzliwa,

Tak myśląc, przez piątek przejść mi się udało.

 

Nie mogę wstać, boli mnie brzuch,

Miesiąc temu tata mówił, że przyjedzie

I coś zjemy. Czekając przestałam jeść, odruch,

Nie sądziłam, że tak bardzo mnie zawiedzie.

„Ponurą niedzielę”* słuchałam całą noc.

Nie mogę znieść bólu, spadam na podłogę,

Czuję bezsilność i jednocześnie dziwną moc.

O moim życiu lub śmierci zdecydować mogę.

Zawsze byłam inna to dawało mi wyjątkowość,

Ktoś taki jest tylko jeden, muszę się uwolnić.

Zrozumiałam wszystko to dało mi błogość,

W sobotę zasnęłam by się nie obudzić.

 

Tylko odchodząc mogłam stać się szczęśliwa,

Mimo to, patrzę co dzieje się z moim ciałem.

Znalazła mnie koleżanka, ta najbardziej złośliwa,

Wzywając karetkę wychowawczyni zalała się płaczem.

Przyczyna zgonu: zapalenie otrzewnej - pusty żołądek.

Wszyscy przeżyli szok, nastał w końcu porządek.

To dzięki mnie oni się teraz naprawdę zmienili.

Mama gdy się dowiedziała, znów zaczęła pić,

Tym razem za dużo, lekarze nic już nie robili.

Tata zrozumiał, zaczął żałować i po głowie się bić,

Wsiadł w samochód, biedny, chciał przyjechać,

Zginął na miejscu, nie myśląc, jechał za szybko.

Moje marzenie: być z rodzicami i się uśmiechać,

Niedziela to dzień Boga, spełniło się to wszystko.

Żanett

 

 

*„Ponura niedziela” (Gloomy Sunday) - piosenka skomponowana w 1933 r. przez Rezső Seressa. Wedle powszechnej opinii wywołała na Węgrzech falę ponad stu samobójstw. Sam autor zabił się skacząc z okna swojego domu. Do dziś nazywana piosenką samobójców.

AKTUALNE PROJEKTY
POROZUMIENIA
Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie